Nasze wieczorne rytuały związane z czytaniem Bobo i w ogóle jakichkolwiek książeczek odeszły w niepamięć. Teraz dla Antka nadszedł czas na SKOKI. Niunio odkrył niedawno, że można oderwać naraz obie nogi od podłoża i od tej pory skakać chce wszędzie, zawsze i - oczywiście - najlepiej przed snem, odwlekając czas pójścia spać w nieskończoność. Bo skakanie po łóżku jest taaaaaakie super!
W zasadzie moje asystowanie przy Antka skokach ogranicza się do siedzenia obok i podziwiania. :P To w sumie nawet całkiem ok. Żeby nie czuć się całkiem bezużyteczna co jakiś czas komentuję: "Wow, ale wysoko skaczesz, ale fajnie, itd." Albo śpiewam piosenki do taktu, "Skaczcie do góry jak kangury" pasuje świetnie i Antek tą moją przyśpiewkę uwielbia. Na razie nie musi wiedzieć, że to fragment z Liroy'a. :P
W zasadzie moje asystowanie przy Antka skokach ogranicza się do siedzenia obok i podziwiania. :P To w sumie nawet całkiem ok. Żeby nie czuć się całkiem bezużyteczna co jakiś czas komentuję: "Wow, ale wysoko skaczesz, ale fajnie, itd." Albo śpiewam piosenki do taktu, "Skaczcie do góry jak kangury" pasuje świetnie i Antek tą moją przyśpiewkę uwielbia. Na razie nie musi wiedzieć, że to fragment z Liroy'a. :P