Tyle się naraz dzieje, że czasem nie wiem, o czym te notki pisać. ;) Więc dziś tak z kategorii: rozwój ruchowy, bo się dzieje, oj dzieje!
To może od ostatnich wydarzeń: Antek przedwczoraj sam podciągnął się przy ławie do stania! Naprawdę! Oczy mi wyszły z orbit, duma jak nie wiem co! :D O tym, że moje dziecię potrafi już na klęczkach "stać" sobie samodzielnie przy kanapie/ przy mnie/ przy czymkolwiek, to wiem od dobrego tygodnia (a jakoś nie ma kiedy pisać :P). Ale żeby wstawał na te swoje dwie pulchne nóżki? Szał! Powtórki jak dotąd nie zanotowałam, niemniej stanie w pionie jest ostatnio super-hiper-fajne, i już nawet pozycja siedząca (kiedyś tak preferowana przez moje dziecię) została zepchnięta na drugi plan. Jeśli chcę Antka posadzić, to on pręży nogi, odpycha się stopami i ze wszystkich sił stara się pokazać, że on siedzieć nie będzie. I już! ;) No i teraz po epizodzie z ławą, czekam jak na szpilkach na kolejny.
Tymczasem Antoś postanowił w końcu trochę jakby poraczkować. Nie dużo. Bez szału. :P Przemieszanie się na czterech nogach jakoś go nie pociąga. Ale... w pięknej pozycji czworaczej Antoś robi już pełne dwa kroki naprzód! A potem nogi i ręce mu się rozjeżdżają na bok i pada na brzuch w pozycji, którą zwę "rozjechana żaba". ;) Więc teraz jest coś takiego: przeturlanie się z pleców na brzuch (Antek umie już przez obie strony!), potem powstanie na dłonie i kolana, chwila skupienia, potem kroczek raz, kroczek dwa, rozjechana żaba, krzyk i płacz "mamo, pomóż, nie wiem, co dalej". :P
Zupełnie niezależnie od raczkowania i od stawania przy ławie, Antek w pełni opanował pozycję "pies z głową w dół". Wygląda ona tak:
Często zamiast raczkowania i rozjechanej żaby, Antoś z pozycji na kolankach przechodzi do tej właśnie, prostując mocno nogi w kolanach, odpychając się dłońmi od podłoża. Próbuje czasem też iść w tej pozycji, ale idą głównie nogi, więc w pewnym momencie, gdy nogi są zbyt blisko rąk, Antek traci równowagę i robi spektakularne BĘC na tyłek. Zastanawiam się, czy przypadkiem z tej właśnie pozycji moje kaczątko pewnego pięnego dnia nie postanowi stanąć na dwóch nogach zupełnie sam.
Ale jeszcze nie. Na razie Antek zyskał pełną płynność w przechodzeniu z leżenia do siedzenia. Odpycha się na rękach do tyłu, jedną nogę zgina w kolanku,druga pozostaje wyprostowana do przodu, i tak właśnie siada, w tzw. siadzie płotkarskim. Bobas - sportowiec?
To może od ostatnich wydarzeń: Antek przedwczoraj sam podciągnął się przy ławie do stania! Naprawdę! Oczy mi wyszły z orbit, duma jak nie wiem co! :D O tym, że moje dziecię potrafi już na klęczkach "stać" sobie samodzielnie przy kanapie/ przy mnie/ przy czymkolwiek, to wiem od dobrego tygodnia (a jakoś nie ma kiedy pisać :P). Ale żeby wstawał na te swoje dwie pulchne nóżki? Szał! Powtórki jak dotąd nie zanotowałam, niemniej stanie w pionie jest ostatnio super-hiper-fajne, i już nawet pozycja siedząca (kiedyś tak preferowana przez moje dziecię) została zepchnięta na drugi plan. Jeśli chcę Antka posadzić, to on pręży nogi, odpycha się stopami i ze wszystkich sił stara się pokazać, że on siedzieć nie będzie. I już! ;) No i teraz po epizodzie z ławą, czekam jak na szpilkach na kolejny.
Tymczasem Antoś postanowił w końcu trochę jakby poraczkować. Nie dużo. Bez szału. :P Przemieszanie się na czterech nogach jakoś go nie pociąga. Ale... w pięknej pozycji czworaczej Antoś robi już pełne dwa kroki naprzód! A potem nogi i ręce mu się rozjeżdżają na bok i pada na brzuch w pozycji, którą zwę "rozjechana żaba". ;) Więc teraz jest coś takiego: przeturlanie się z pleców na brzuch (Antek umie już przez obie strony!), potem powstanie na dłonie i kolana, chwila skupienia, potem kroczek raz, kroczek dwa, rozjechana żaba, krzyk i płacz "mamo, pomóż, nie wiem, co dalej". :P
Zupełnie niezależnie od raczkowania i od stawania przy ławie, Antek w pełni opanował pozycję "pies z głową w dół". Wygląda ona tak:
Często zamiast raczkowania i rozjechanej żaby, Antoś z pozycji na kolankach przechodzi do tej właśnie, prostując mocno nogi w kolanach, odpychając się dłońmi od podłoża. Próbuje czasem też iść w tej pozycji, ale idą głównie nogi, więc w pewnym momencie, gdy nogi są zbyt blisko rąk, Antek traci równowagę i robi spektakularne BĘC na tyłek. Zastanawiam się, czy przypadkiem z tej właśnie pozycji moje kaczątko pewnego pięnego dnia nie postanowi stanąć na dwóch nogach zupełnie sam.
Ale jeszcze nie. Na razie Antek zyskał pełną płynność w przechodzeniu z leżenia do siedzenia. Odpycha się na rękach do tyłu, jedną nogę zgina w kolanku,druga pozostaje wyprostowana do przodu, i tak właśnie siada, w tzw. siadzie płotkarskim. Bobas - sportowiec?