niedziela, 9 maja 2010

Kot, czyli substytut dziecka

Od ponad 1,5 roku mam kota. Zawsze chciałam mieć i tuż po ślubie mój mąż sprezentował mi takiego nastroszonego, małego kociaka. Wabi się bardzo oryginalnie: Filemon. :P I doskonale sprawdza się jako przedsmak posiadania małego dzidziusia. :)
   Filek od początku wymagał sporo uwagi. Przyuczanie do załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych li i jedynie do kuwety to była droga przez mękę. Pranie zasikanej pościeli, mycie materaca, mycie podłóg, sprzątanie kupek rozlokowanych gdzieś po kątach - przerobiliśmy wszystko. Ponieważ Filek był kotem-znajdą z ulicy, był zarobaczony i w ogólnie nie najfajniejszym stanie. Pokarm musiał być rozdrobniony, z dodatkiem specjalnych leków. Do picia tylko woda, bo po mleku wszystko zwracał, a ja chodziłam i wycierałam za nim podłogę. Poza tym nagle w domu wszędzie pojawiła się jego sierść, a z tapety na przedpokoju zostały tylko marne strzępki - kotuś sobie pazurki ostrzył (chociaż drapaczkę specjalną do tego mu też kupiłam, ale tapeta jednak fajniejsza).
   Problem też tkwił we mnie. Co innego powiedzieć sobie: chcę mieć kotka, a co innego go w końcu mieć i być mu opiekunem 24/7. Codzienne sprzątanie kuwety i wymienianie wody w miseczce na świeżą doprowadzało mnie do szewskiej pasji - jestem mało sumienna, raczej leń. :P Poza tym kotu trzeba poświęcić czas na zabawę, a mały kociak ma NAPRAWDĘ sporo niespożytej energii do zabaw. W kółko w zasadzie mógłby się bawić i wcale się nie nudził. Ciągałam mu więc po ziemi sznureczki, pluszowe myszki, turlałam piłeczki i czułam, że mnie to wykańcza: dzień po dniu, godzina po godzinie...
   I nagle minęło półtorej roku i już mnie nic nie męczy. Kot wyrósł, kuwetę zna i kocha, je normalną karmę, sporo czasu zajmuje się sobą albo śpi... daliśmy radę jednym słowem. Ale nie było lekko. Czy bym się zdecydowała na kota wiedząc, jak będzie? Oczywiście. :) Filek jest najsłodszym stworzeniem pod słońcem i tworzymy piękną parę. :P Kiedy przychodzi się "pomiziać" wieczorem albo zasypia mi na rękach/kolanach/w zagłębieniu łokcia, mrucząc z zadowolenia - nie ma nic piękniejszego. Ogarnia mnie wtedy niesamowita czułość i mruczę mu też, choć pewnie nic z tego nie rozumie: "Mój piękny kotuś, śliczny, najśliczniejszy, moje skarby, jesteś takim pięknym kotkiem...". I tak go lulam do snu i czuję, jakbym już miała małe dziecko. Czasem psotne, to prawda - tapetę na przedpokoju już dawno spisałam na straty. Czasem głupiutkie - gdy nagle zrywa się do biegu przed czymś lub za czymś niewidzialnym, gdy wystraszy się nie-wiadomo-czego itp. Po całym domu walają się jego piłeczki, myszka, kępki futra. Choćby nawet każdy kęs z miski znosił na mój piękny dywan w pokoju i tam go zjadał (wiadomo - z miski nie smakuje tak dobrze, a to, że jest to kawał tłustego mięcha, który zaplami cały dywan pani... pikuś) i rozkopywał moje kwiatki w doniczkach - kocham go, bo jest mój.
   Czy z dzieckiem nie jest podobnie?

8 komentarzy:

  1. karla, 2010-05-10 07:2613 lipca 2011 09:18

    Ja też kotka miałam od małego i już 2 dnia kiedy był w domu robił do kuwety :P odrobaczany tez był bo dostałam go że tak powiem z gospodarstwa a tam leżał w sianie miał pchełki itd więc to było potrzebne :P z kotem jest prawie jak z dzieckiem, ale myślę ze z dzieckiem o wiele ciężej. bo jednak dla dziecka czas musisz mieć zawsze a jak kotem się chwilę nie zajmiesz nic mu nie będzie ;) czy jak go zostawisz samego na kilka godzin w domu :P z dzieckiem już tego zrobić nie można :) pozdrawiam karla-alex.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Misia, 2010-05-10 08:0913 lipca 2011 09:19

    Kotek to nie to samo co dzidzia, przekonasz sie jak bardzo sie mylisz gdy juz urodzisz bo dojdą Ci piekielne nerwy o włsne maleństwo a nerwy to coś okropnego. Ja nie wiem jak jest z kotem ale samam mam psa też od 1,5 roku i tez mialam z nim przeboje zreszta czasami mam nawet do tej pory :) Wychowany jest jak dziecko i nawet często tak się zachowuje. Ale to nie to samo. pozdrawiam
    Misia

    OdpowiedzUsuń
  3. Madziulka, 2010-05-10 14:1213 lipca 2011 09:20

    kiedy tylko wprowadzilismy się do naszego domku przyniosłam ze sklepu zoologicznego maleńkiego kociaka... Też trochę trwało jego wychowanie, ale się udało... Śmialiśmy się, ze jak dobrze wychowamy kota to zaczynamy starać się o dzidzie... Ale w międzyczasie wymyślilismy sobie pieska... Wychowanie psa trwało dużo dłużej niż wychowanie kota i wcale nie bylo łatwe.... Na szczęście mamy teraz dobrze ułożonego psiaka (któremu tylko czasami coś odbija :P)... Miesiąc temu przyszedł na swiat nasz synek i jedno co moge powiedzieć, to to, że dzieckiem nieporównywalnie bardziej człowiek sie przejmuje... Z resztą sama wkrótce sie przekonasz... www.zatrzymanemysli.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Mama, 2010-05-10 21:0713 lipca 2011 09:20

    Bedzie podobnie, bo mamy 2 koty one zajmuja sie soba ale tez duzo rozrabiaja :-) Poza tym dobrze miec przedsmak tego co nas czekac bedzie, a pewnie ze tak - kociaki zawsze sa takie slodkie i nigdy tez bysmy sie ich nie pozbyli... dziecko-w-drodze.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. A./ www.ciazaicodalej.blog.onet.pl, 2010-05-11 16:0013 lipca 2011 09:20

    My mamy psiaka i jak był mały to przerabialiśmy podobne historie do Twoich z kotem. Co prawda nie mielismy kuwety, ale suczka baardzo długo uczyła się, że siku i kupe robi sie na TRAWIE, a nie na dywanie albo w kącie :) Potem mielismy jeszcze małą psią rodzinę w ilości mama + 5 małych rozrabiaków i to dopiero była zabawa :) Było trochę jak z dziećmi, bo codziennie pobudka o 5 rano na jedzenie, zabawe, sprzatanie po porannej toalecie itp. Ale tak jak piszesz - patrząc teraz z perspektywy czasu, choć bywało ciężko i byłam nieźle wykończona, to zdecydowanie nie wykreśliłabym posiadania psa i psiej rodziny ze swojego życia. Teraz tak sobie myślę, że to było takie małe przygotowanie do życia z 'prawdziwym dzieckiem' :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Katarina, 2010-05-11 22:2513 lipca 2011 09:21

    Moja droga, doskonale Cię rozumiem!!! I Zgadzam się całkowicie, że zwierzak to przedsmak dzieciaczka. Sama mam dwa roczne kotki i całe wychowanie spoczęło na moich barkach., Wszystkiego musiałam nauczyć, oduczyć, przyzwyczaic,nauczyć się o nie zadbać i dobrze nakarmić. Poznałam i smak i gorycz posiadania takiego maluszka. Teraz kocham je bardzo i nie wyobrażam sobie życia bez nich.
    Jak mogę Ci tylko pare rzeczy podpowiedzieć. Kot nie może pić mleka bo dla kociego organizmu jest to za rzadkie. Kotki piją śmietankę, najlepiej kremówkę. Koszt ok. 1,29zł. Do jedzenia mogę polecić serca wieprzowe, wołowe i kurze (moje za kurzymi nie przepadają). Do tego moje uwielbiają żołądki. Wszystko tanie i zawsze świeże w marketach. Polecam.
    Co do drapania to jesli kotek nie chce drapać drapaka to można tam gdzieś schować koło niego kocimiętkę żeby kotek dobrze kojarzył to miejsce i tam go najczęściej ciągnęło. Co do kuwetki to nie ma rady trzeba czyścić zawsze bo koty to czyścioszki i do brudnej nie chcą się załatwiać.
    Co do sierści to są takie fajne szczotki do wyczesywania- moje czesane ta szczotką odrazu mruczą :)
    Co do kwiatków to jak chcesz jakieś uratować to kup kocią trawę i połóż mu gdzieś w zasięgu. Napewno chętniej oskubie sobie własnie tą trawkę.
    Może to wszystko wiesz ale ja lubię dzielić się swoimi doświadczeniami :) ( a łatwo nie miałam z moimi łobuzami! )
    I jeszcze jedno chcę powiedzieć. Jak się ma zwierzaka w domu podczas ciąży i potem dziecko się przy zwierzaku wyhowuje to nie jest uczulone na byle pyłek czy kawałek włosa tylo staje się odporniejsze.
    Pozdrawiam
    Katarina

    OdpowiedzUsuń
  7. A./ www.ciazaicodalej.blog.onet.pl, 2010-05-12 10:2813 lipca 2011 09:22

    To ja jeszcze dodam, ze jak w domu jest niemowlaczek to powinno sie kota/psa odrobaczac co 3 m-ce :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kota się ZAWSZE powinno odrobaczać co 3 miesiące. :) Co też czynimy.

    ~kaczuszka, 2010-05-12 12:07

    OdpowiedzUsuń